Serce w rytmie piłki… to całe moje życie

Serce w rytmie piłki… to całe moje życie

Kiedy człowiek zbliża się do siedemdziesiątki i kiedy sport to już tylko wspomnienia. To chyba najwyższy czas, żeby je przekazać swojemu synowi i młodszemu pokoleniu.

Zawsze się cieszyłem i byłem dumny z tego, że jako zawodnik zakończyłem grę w piłkę w wieku 45 lat. Mogłem grać jeszcze dłużej . Wtedy też nie był to już jakiś wysoki szczebel rozgrywek ale zdrowie trzeba było mieć.

Chciałbym opowiedzieć młodym ludziom jakie było moje podejście do sportu, co poprzez sport osiągnąłem ale też jakie niósł on zagrożenia.

Miałem zawsze jedno marzenie – zagrać w koszulce reprezentacji Polski z orłem na piersi i usłyszeć, kiedy już będę na płycie boiska Stadionu Śląskiego (bo to w latach osiemdziesiątych był najważniejszy i najszczęśliwszy stadion, na którym mecze rozgrywała nasza reprezentacja) mazurka Dąbrowskiego, śpiewanego przez sto tysięcy kibiców.

Niestety nie udało się. Nie dostąpiłem tego zaszczytu.

A dlaczego? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć na tym blogu. Wydawałoby się, że miałem wszystko aby osiągnąć swoje marzenia.

Pochodzę z piłkarskiej rodziny. Miałem bardzo dobrych trenerów, którzy świetnie mnie wyszkolili i przygotowali do gry. Grałem w niezłych klubach o dobrej wojewódzkiej renomie (w województwie opolskim, śląskim i łódzkim). Jako zawodnik doszedłem jednak tylko do gry w lidze międzywojewódzkiej i III lidze szczebla centralnego (wtedy był system rozgrywek: I liga, II liga i III liga i ligi niższe aż do C klasy) .

W dniu dzisiejszym zaczynam analizę, opisuję swoją piłkarską historię. Pokażę Wam kogo spotkałem na swojej piłkarskiej drodze. Z czego jestem dumny i co mam zamiar jeszcze w życiu dla piłki zrobić?

Jedno jest pewne moje serce bije w rytmie piłki i to się już nie zmieni do końca życia. Piłka nożna to dyscyplina, którą kocham i nic tego nie zmieni. A przyjaźń z boiska zawsze będzie dla mnie wspaniała i ważna.

Ale o tym wszystkim po kolei.

Czasem jak się rozgadam i wspominam przyjaciół, znajomych sportowców, których spotkałem przez te prawie siedemdziesiąt lat. To ludzie patrzą na mnie jak na idiotę. Pytają: Chwali się czy co? A ja po prostu wspominam ich z sympatią i z szacunkiem o nich mówię, bo w sporcie coś osiągnęli i to o wiele więcej niż ja. Nie zazdroszczę im tego i jestem dumny, że ich spotkałem na swojej sportowej drodze życia.

Ten post ma 6 komentarzy

  1. No i pięknie, panie Piotrze.
    Czekam na historię 🙂

    1. Dzięki i serdecznie pozdrawiam

  2. Zaciekawiłeś mnie i chciałbym czytać ale dla siedemdziesieciolatka czcionka jest i za mała i za blada. Jeśli możesz to zmień. No i trzymam kciuki.

    1. Zbyszku
      Postaram się porozmawiać z Informatykiem i zobaczę co można zrobić,

  3. Piątka początek bardzo interesujący zwiastujący bardzo ciekawe Twoje przemyślenia i wspomnienia. Już czekam na więcej. Pozdrawiam Przyjacielu.

    1. Pozdrowionka Przyjacielu
      Dziękuje i będziemy w kontakcie jak dojdę do niewiadowskich czasów:):)

Dodaj komentarz

Zamknij Menu
Close This Panel