Rodzinna miłość do piłki (cz. 1)
sdr

Rodzinna miłość do piłki (cz. 1)

Tak jak zapowiadałem wczoraj opowiem o piłkarzach, którzy wywodzili się z usportowionych rodzin i grali ze mną lub ich trenowałem.

W czasach gry i treningów w Stali Zawadzkie miałem przyjemność spotkać na swojej sportowej drodze kilku zawodników, którzy grali w tej drużynie ze swoimi braćmi. Bracia Sojka, Swoboda (najlepiej z nich wspominam Antka) i Szarama. Ze mną w juniorach Stali grał też jeden z moich najlepszych przyjaciół z dzieciństwa Stefan Swoboda ale nie mogę sobie przypomnieć czy jego brat Ryszard tez grał w Stali, coś mi świta rzez mgłę, że tak ale nie jestem pewny. Stefan był niesamowicie szybki i skoczny. Był jednym z najlepszych juniorów w skoku w dal na Opolszczyźnie i z powodzeniem rywalizował ze Zbigniewem Gutem, późniejszym reprezentantem Polski w piłce nożnej. Jego żona Danuta była wspaniała szczypiornistka i wielokrotną reprezentantka Polski. Minęło już tyle lat i nie jestem w stanie powiedzieć czy ich dzieci też uprawiały t a wspaniałą dyscyplinę sportu :(.

Sport miałem we krwi. Ojciec grał w piłkę w Stali a moja Mama była niezłą lekkoatletką i nie opuściła ani jednego mojego meczu na naszym stadionie (tak jak Mama mojego syna Jasia teraz:)). Jeżeli dojdzie do tego jeszcze otoczenie, w którym się rozwijałem (trenerzy Krawiec, Trepka, Gracz, Skwara i nauczyciel w-f Panowie Piechula i Schaton, zawodnicy Józek Król grał w Śląsku Wrocław, Józef Hertel w Czarnych Żagań i Karol Ziaja we Flocie Gdynia a Rysiek Skudlik w młodzieżowych reprezentacjach Opolszczyzny jako nasz najlepszy kolega z drużyny) to mogę powiedzieć, że od dziecka miałem wokół siebie ludzi, którzy dawali mi wzór i kształtowali moja sportową duszę, ktora zawsze marzyła o sporcie przez duże S. Chyba mi się to choć w części udało bo grałem w piłkę na centralnym poziomie rozgrywek PZPN i razem z moimi przyjaciółmi z boiska pukaliśmy do bram II ligi (wtedy były rozgrywki na poziomie I, II i III-ligi centralnej).

W Górniku Knurów, w którym grałem przez rok nie udało mi się na tyle poznać chłopaków, żeby opowiedzieć ich rodzinne historie związane z piłką. W tym czasie przyjaźniłem się z Bogusiem Kuczyńskim i Herbertem Kaszel, którzy do nas przyszli z wielkiego Górnika Zabrze. Jednak po moim odejściu z Górnika Knurów do Stali Niewiadów jakoś drogi się porozchodziły. Ja kibicowałem im nadal i każdy poniedziałek obowiązkowo przeglądałem tabele rozgrywek i cieszyłem się z ich sukcesów.

W czasie gry i działalności w Stali Niewiadów miałem wiele przykładów na wielopokoleniową miłość do piłki i do ŻÓŁTO-NIEBIESKICH barw💛💙 ale o tym już w następnych wpisach.

Dodaj komentarz

Zamknij Menu
Close This Panel