No i gramy dalej :)

No i gramy dalej :)

Czas spędzony w trampkarzach minął bardzo szybko. Otrzymaliśmy niezłą szkołę techniki i gry w piłkę od trenera Jana Krawca. Tysiące powtórzeń ćwiczeń technicznych, taktycznych i setki gier szkolnych. Na dodatek gra z kolegami koło bloków. To musiało dać efekt! Czuliśmy się coraz pewniej na boisku i piłka przestała nam przeszkadzać:)

Mieliśmy jednocześnie przykład dobrze grającej pierwszej drużyny Stali, na mecze której przychodziło prawie całe Zawadzkie. Jako młodzi zawodnicy marzyliśmy o tym aby zagrać mecz przy szczelnie wypełnionych trybunach stadionu.

Nasza drużyna juniorów była jedną z lepszych w województwie opolskim. Walczyliśmy jak równy z równym z juniorami Odry Opole i Chemika Kędzierzyn (może ktoś z kolegów ma zdjęcie naszej drużyny z tego okresu… będę zobowiązany za nadesłanie). Powołania do kadry województwa regularnie otrzymuje Ryszard Skudlik a my jesteśmy z tego dumni, że ktoś z naszej drużyn został zauważony przez selekcjonerów z Opola. Ten fakt wzmaga tylko współzawodnictwo w drużynie

Poniżej zdjęcie drużyny, do której razem z Ryśkiem Skudlikiem, jako juniorzy, weszliśmy do gry i nasze marzenia się spełniły. A ja patrzę z nostalgią na to zdjęcie bo z niektórymi zawodnikami, którzy są na nim, grał jeszcze mój Ojciec (na zdjęciu w dolnym rzędzie, pierwszy z prawej, jeden z jego przyjaciół, Józef Trepka). Mieliśmy możliwość i szczęście grać z wieloma z nich i uczyć się piłkarskiego rzemiosła od tych, których najpierw oglądało się z trybun, jak mały dzieciak, a potem było się partnerem w grze.

Podobna sytuacja przydarzyła mi się w Górniku Knurów, z tym, że Alfreda Olka i Reinera Kuchtę oglądałem w telewizji, w meczach najsławniejszego jak do tej pory Górnika Zabrze. A potem stali się oni moimi kolegami w drużynie Górnika z Knurowa, prowadzonej przez Zdzisława Podedwornego. Jak odchodziłem z Knurowa do Niewiadowa to drużynę po nim przejął Marcin Bochynek. Obaj trenerzy prowadzili później jeszcze ekstraklasowe zespoły a trener Podedworny polską reprezentacje olimpijską. Niesamowite i niezapomniane przeżycie 🙂

Mieliśmy w Stali Zawadzkie także dobrą drużynę piłki nożnej i ręcznej. A to, że miałem usportowiona drużynę niech świadczy fakt, że na boisku do szczypiorniaka występowało dwóch moich kuzynów Joachim Grygiel, odszedł ze Stali do ekstaklasowego zespołu Zgoda Bielszowice i Krystian Viertel przeszedł do Arminii Bielefeld . Byłem na każdym meczy tej drużyny. Na stadionie Stali boisko z czerwonej mączki było położone równolegle do naszego trawiastego. W drużynie tej grali również ojciec i stryj sławnego bramkarza polskiej kadry Sławomira Szmala, a jego wujek Andrzej Mientus w latach 80. był również jednym z bramkarzy reprezentacji Polski . A zagrania rozgrywającego Jurka Stefana wyprzedzały epokę i z wielka przyjemnością patrzyło się na to co ten niewysoki zawodnik robi z piłką na boisku i parkiecie.

Ten post ma 2 komentarzy

  1. W tych czasach w Gorniku Zabrze pracował jako sekretarz klubu /dzisiaj to odpowiednik dyrektora klubu/ mój wujek Zygmunt Dzienis.

    1. Twoja rodzina zaczyna zataczać coraz większe kręgi wokół mnie:)

Dodaj komentarz

Zamknij Menu
Close This Panel